[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]


ZŁOTY ŚRODEK


Poznanie polega na tym, że wszelka rzeczywistość przejawia się nam poprzez świadomość. Świadomość zaś składa się wyłącznie z subiektywnych doznań jednostki: pierwotnie z doznań zmysłowo-somatycznych oraz wtórnie z powstałych w oparciu o nie pojęć. Oznacza to, że wszelkie tzw. "byty obiektywne" są w 100% redukowalne do zmysłowo-somatycznych bodźców i myślowych koncepcji.

Ich "niezależne istnienie" to domniemanie. Domniemanie nie oznacza wcale, że to nieprawda i że ich nie ma. Nie oznacza też że są. Mogą być, choć nie muszą. Możemy oczywiście domniemywać byty poza świadomością, z tym że zgodnie z logiką, absolutnie nie sposób czegoś takiego wykazać. Nie sposób wykazać ich istnienia, zarówno jak i nieistnienia, bo jak wiadomo, wszelkie wykazywanie odbywa się nie inaczej jak właśnie poprzez świadomość. Cokolwiek więc wykażemy, będzie nadal w świadomości. A to co ewentualnie jest (nie jest) poza świadomością, nadal pozostanie niewykazane.

Domniemania na wszelkie tematy to nic innego jak akty umysłu, a więc integralna część świadomości. Z tego też względu, utrzymywanie że poza świadomością istnieją (bądź też nie istnieją) takie czy inne byty obiektywne, to nie tylko bezpodstawne tezy, ale również logiczna sprzeczność.

Cóż, wymiar poza poznaniem możemy postulować tylko poprzez poznanie. Zaś aby coś takiego potwierdzić, należałoby wyjść świadomością poza świadomość. Tego jednak zrobić się nie da, chyba że świadomość zanegowałaby samą siebie.

Jedynie świadomość która wierzy że jest niczym, może twierdzić że zna byt obiektywny, istniejący rzekomo niezależnie od relacji ze świadomością. Niestety, tak dzieje się wręcz nagminnie w naszej logicznie kulejącej, współczesnej cywilizacji. Domyślnie wynika z tego poznawcza połowiczność, oraz błędne przekonanie że byty obiektywne to nadrzędne fakty.

Innymi słowy, rozumując w myśl utartych, bezwiednie przyswojonych konwencji, widzisz wokół siebie przeróżne obiekty którym przypisujesz istnienie, ale całkiem pomijasz znacznie bardziej zasadnicze istnienie własnej zdolności ich odbioru. A więc podmiot, który warunkuje wszelkie byty poprzez dobór i definiowanie własnych kryteriów, jest w tym układzie domyślnie negowany. W myśl wpojonych mu założeń, neguje się sam!

W ten oto sposób stajesz się istotą upadłą, impotentem który interpretuje rzeczywistość w oparciu o samo-zaprzeczenie. Uznajesz własny byt tylko ze względu na swoje ciało, które postrzegasz w ten sam sposób jak i inne obiekty. Masz się więc za fizyczny przedmiot, a nie za świadomy podmiot.

Dlatego też stajesz się serwilistą posłusznym SYSTEMOWI społecznych uzależnień, tworzonych przez wypaczone, skryte elity. Nie definiujesz już niczego sam, lecz pozwalasz elitom aby definiowały cię odgórnie.



Satanistyczne elity, które pragną wprowadzić globalizm i w ten sposób podporządkować sobie świat, uprawiają poznawczą połowiczność w sposób wręcz odwrotny. Mianowicie, wyznają solipsyzm. Uznają więc własną podmiotowość za byt jedyny, obejmujący wszelką rzeczywistość. Dlatego nie rozpoznają człowieczeństwa u innych, traktując ich jak przedmioty. Poza ich chuciami oraz interesami własnego kultu nie liczy się dla nich nic. Domyślne negowanie obiektywnych bytów poza poznaniem jest z ich strony równie bezpodstawne i nielogiczne jak i domyślna samo-negacja uprawiana przez pozostałą ludzkość.

Elity manipulują bezwolne masy. Nie dzielą się z nimi swoimi przekonaniami, lecz podsuwają im zgubne tezy. Dlatego w imię zasugerowanego im obiektywizmu masy negują same siebie. Zauroczone w ten sposób, łatwo podporządkowują się wprowadzanemu przez elity hierarchicznemu SYSTEMOWI.

Rasa samozwańczych nadludzi to ekstremalna połowiczność jednego typu, zaś podupadłe i otumanione samo-negacją narody to połowiczność diametralnie odmienna. Mamy więc na naszej planecie dwie przeciwstawne kategorie ekstremalnych półgłówków. Jedni utrzymują, że poza ich poznaniem obiektywnie NIE ISTNIEJE NIC, podczas gdy drudzy wierzą że jest TYLKO I WYŁĄCZNIE obiektywna rzeczywistość. I taki jest oto nasz świat.



A przecież wymiar poza poznaniem jest z definicji niepoznawalny. To pełen wachlarz wyobrażalnych jak i niewyobrażalnych możliwości, zawierający nieskończony potencjał, a więc wszystko oraz nic. Jest tu więc byt oraz niebyt, jest nieskończoność oraz zero. Nic nie da się na jego temat ani ustalić ani wykluczyć, choć domniemywać można o nim absolutnie wszystko. Niestety, często zapominamy, że nasze domniemania to nie empiryczne fakty, lecz czysta WIARA, niepodlegająca żadnej weryfikacji.

Jednakże, domniemana domena poza poznaniem to najpotężniejsze narzędzie w naszych rękach. W oparciu o nią możemy wysuwać dowolnie tezy i odgórnie kształtować nasz byt, nadając mu sens i znaczenie.

Dostępny naszemu poznaniu wymiar lokalny jest oczywiście w jakiś odgórny, choć nieznany nam sposób uwarunkowany tym co musi istnieć poza nim. Nie należy jednak popadać w błędnie przeświadczenie, że co do wymiaru poza poznaniem jest akurat tak a tak, w pewien konkretny, ustalony i obowiązujący sposób. Z tego bowiem wynikać będą już tylko same ograniczenia.

Należy natomiast czynić świadome wybory zdając sobie sprawę, że obrane przez nas postulaty są absolutnie dowolne - i STAJĄ SIĘ rzeczywistością jedynie w związku tym, że zostały przyjęte jako wstępne założenia. Tak oto działa wolna wola. Tak tworzymy samych siebie oraz własną rzeczywistość.

Zaś nasz obecny upadek w dużym stopniu wynika z nieumiejętności rozróżnienia tych dwóch zasadniczo odmiennych podejść.

Poznanie jako takie, zawsze i nieodzownie stanowi dwubiegunową relację, czyli sprzężenie zwrotne podmiotu z przedmiotem. Negując jeden z tych dwóch biegunów, nieuchronnie popadamy w zwyrodnienie i wykolejamy się.

Nie neguj więc samego siebie. Aby istniało cokolwiek, musisz wstępnie istnieć ty, jako świadomy byt. Dlatego wszelkie przejawiające ci się byty utwierdzają cię jako świadomość, która je odbiera.

Nie neguj też innych bytów, jak to czynią sataniści. Na zasadzie świadomego wyboru możesz uznać pobratymczą podmiotowość u wszystkich innych, którzy przejawiają się w twoim poznaniu - odwzajemniając się im w ten sposób za afirmację samego ciebie, której ci udzielają.

Jedynie w ramach pełnej, a więc dwubiegunowej relacji może nastąpić prawdziwa stabilność. Złoty środek to właśnie taki stan równowagi.



[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]
 

   Po angielsku

 
 
Copyright © 1997 - 2017 by Andrzej Wodzianicki
Email us at aw@cmncore.org