ZWĄTPIENIE
Cieknie życie przez palce
Stary sączy się jad
Bezbarwnej codzienności
Nowy nadać chcę kształt....Gdy tłum wirując w miejscu
Tłumaczy się postępem
Podstępną wietrząc zmowę
Wnet staję się natrętem...Przez bezmiar beznadzieji
Czyż będę brnąć bez końca?
Czyż aby brzuch napełnić
Mam obejść się bez słońca?Fale codziennych absurdów
Miarowo biją o nicość
Pragnę już dotrzeć do brzegu,
Nie chcę już błagać o litość...
![]()
![]()
![]()
Copyright © 1997 - 2010 by Andrzej Wodzianicki Email us at Feedback@cmncore.org