SZCZEROŚĆ
Boję się szczerości
Bo szczerość to ryzyko,
Bo doświadczenie mówi
Nikogo się nie tykaj...
Bo wiem, że w jednej tylko chwili
Życzliwość ludzka pryska,
A to w co wierzyć chcę - mnie zmyli
Czymś innym będąc z bliska...
Jak cały z siebie jad wydobyć
Jak podjąć stertę gorzkich żali,
Jak wszystko to komuś rozbić o głowę
I jak go błogosławić, gdy się już oddali...Wszystkiego wówczas dopełnię
Żywię wciąż wątłą nadzieję
Że cudem lub uporem,
Przełamię wszelką barierę
I stanie świat otworem...
Będę najlepszym sobą,
I zwierzę się wtedy zupełnie
Ludzkiej istocie tuż obok...Zewnętrzne, obiektywneBo szczerość jest niezbędną kartą
By dowieść przypuszczenie,
Że żyć jest mimo wszystko warto
Że sens jest i znaczenie...Efekty dawnych zdarzeńLecz znowu, po raz nie wiem który
Natrafiam na barierę,
Skojarzeń pary, odruchów mury -
Codzienne a nieszczere...
Przeżytych, przyswojonych,
Znajdują dziś swój wyraz
Niewolą mnie jak szpony...
Odgórne i nadrzędne,
Fizycznie istniejące
Determinanty wredne....Skutek ze swoją przyczynąIch moc jest zaprzeczeniem
Świadomej, ludzkiej woli,
Godzi to w moją godność
Umniejsza mnie i boli...Kiedyś polubić mi przyjdzieŚlad wyryty w pamięci,
Myli jak zła przestroga,
Mimo mych szczerych chęci
Przesłania mi obraz Boga...
Własne, niechlubne strony,
Kiedyś muszę zrozumieć
Sens szerszy, ten niedopełniony...
Jest w związku i pozostaje w zgodzie,
Nie jest niczyją winą
Kim stał się i jakim się narodził...Młot i kowadło w spisku
Kształtują mnie od lat,
A jeśli nie pragnę zyzku,
Zaliczam się do strat...?Jak nie popaść w ślepy zaułek,Czyż znieść mam stanie się wodąWięc boli mnie istnienie
Na co dzień i od święta,
Niemoc rzuca wyzwanie
Szydzi, urąga, nęka...
Puszczoną na cudzy młyn,
Jak nie stać się bierną trzodą
Jak sny wprowadzić w czyn...?
Jak nie zbłądzić we mgle,
Jak ujrzeć świat tak W OGÓLE
I jak zmylić nie dać się...?Aby się ujawniłyNie chcę uznać pokornie,
Że jestem wymiernym przedmiotem,
Wbrew wszystkim, tępo, upornie
Wykuwam własne "Ja", własne "teraz" oraz własne "potem"...By nagle wyższy cel odnaleźć,...By wziąwszy pod uwagę
Całokształt przypadłości,
Wytyczyć własną drogę
Dopuścić się ufności...
...Uśpionej wyraz dać ocenie,
By świetną rolę móc odstawić
Na wielkiej świata scenie...
Głęboko w nas pogrzebane,
Pierwotne skale ocen
Wybory wciąż niedokonane...By ująć syntetycznieAby skosztować smak życia
Z nieupodlonej strony,
By samostanowić o sobie
By ziemskie obalać trony...By ostateczną miaręAby odnaleźć niezmienny
Własny punkt odniesienia,
Pragnę większej szczerości
I zwracam się do sumienia...
Dla wszystkich spraw ludzkich wymarzyć,
By posiąść ją subiektywnie
By wszystko nią móc odważyć...
Wszelkie przejawy bytu,
I ku Całości się zwrócić
Bez błędu i bez niedosytu...Aby nie być narzędziem,
Sił zwodnych, sił fałszywych,
Aby wygłosić orędzie
Dla zmarłych i dla żywych...Co ludzkie niech będzie uznaneNadal pożądam szczerościBy pojednanie stron ogłosić
I krzywd wszelkich odpuszczenie,
By raz krzyknąć że już dosyć!
Że jest jedno ludzkie plemie...
I pragnę zwrócenia uwagi,
I tobie, i całej ludzkości
Że Cesarz jest przecież nagi...
I nasza słabość i siła,
Wszelka konwencja niech pęknie
I niech powstanie Duch-gigant...Kiedy raz okrzykniemyNiech czasu nam dłużej nie kradną
Kwestie problemów bytowych,
Niechaj nam troski przyziemne
Nie zaprzątają wciąż głowy...A kiedy szczerość nastanie,Znajdźmy czas na ogólne,
Szersze spojrzenie na wszystko,
I ustawicznie próbujmy
Wyjść z ram i nie latać nisko...
Wśród swoich jak i wśród innych,
Wówczas nastąpi zjednanie
I sprawiedliwych i winnych...
Co wspólne, co dane nam wszystkim,
Z pewnością wnet przestaniemy
Figowym zasłaniać się listkiem...Szczerość wyjawi niezbiciePotrzeba nam będzie szczerości
I samokrytycznej oceny,
Gdyż bez ich prostej mądrości
Głębiej w upadku grzęźniemy...Szczerość nam łatwo wykażeNadal nie wiemy jak sprostać
Odwiecznej prawdzie w sumieniu,
Że czas przeobraża nam postać
Ku szczęściu lub ku zniewoleniu...
Że z samokoncepcją błędną,
Taki świat tkamy ze zdarzeń
Co zda się potwierdzać jej sedno...
Żeśmy przystali zgubnie,
Na żywot w kompromisie
Gdzie głowy nie trzyma się dumnie...Pragnę powszechnej szczerościTo właśnie dzięki szczerości
Powszechnej, lub sam na sam z sobą,
Dostrzec ci wolno wartości
I stać się ludzką osobą...A kiedy powraca zwątpienieWiem, że się w końcu wyłoni
Wszechocen wspólna nam skala,
Autorytetów zewnętrznych
Nie szukam lecz je obalam...
I gorycz ludzkiej niemocy,
Pragnę pamiętać niezmiennie
Że dzień znów nastaje po nocy...
Pragę jej jak zbawienia,
Pragnę ludzkiej Ludzkości
Zbratania i zrozumienia...
![]()
![]()
![]()
![]()
Copyright © 1997 - 2008 by Andrzej Wodzianicki Email us at Feedback@cmncore.org