[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Autor]
 

SZCZEROŚĆ


Boję się szczerości
Bo szczerość to ryzyko,
Bo doświadczenie mówi
Nikogo się nie tykaj...
    Bo wiem, że w jednej tylko chwili
    Życzliwość ludzka pryska,
    A to w co wierzyć chcę - mnie zmyli
    Czymś innym będąc z bliska...
      Jak cały z siebie jad wydobyć
      Jak podjąć stertę gorzkich żali,
      Jak wszystko to komuś rozbić o głowę
      I jak go błogosławić, gdy się już oddali...
    Żywię wciąż wątłą nadzieję
    Że cudem lub uporem,
    Przełamię wszelką barierę
    I stanie świat otworem...
Wszystkiego wówczas dopełnię
Będę najlepszym sobą,
I zwierzę się wtedy zupełnie
Ludzkiej istocie tuż obok...
Bo szczerość jest niezbędną kartą
By dowieść przypuszczenie,
Że żyć jest mimo wszystko warto
Że sens jest i znaczenie...
Lecz znowu, po raz nie wiem który
Natrafiam na barierę,
Skojarzeń pary, odruchów mury -
Codzienne a nieszczere...
Efekty dawnych zdarzeń
Przeżytych, przyswojonych,
Znajdują dziś swój wyraz
Niewolą mnie jak szpony...
Zewnętrzne, obiektywne
Odgórne i nadrzędne,
Fizycznie istniejące
Determinanty wredne....
Ich moc jest zaprzeczeniem
Świadomej, ludzkiej woli,
Godzi to w moją godność
Umniejsza mnie i boli...
Ślad wyryty w pamięci,
Myli jak zła przestroga,
Mimo mych szczerych chęci
Przesłania mi obraz Boga...
Kiedyś polubić mi przyjdzie
Własne, niechlubne strony,
Kiedyś muszę zrozumieć
Sens szerszy, ten niedopełniony...
Skutek ze swoją przyczyną
Jest w związku i pozostaje w zgodzie,
Nie jest niczyją winą
Kim stał się i jakim się narodził...
Młot i kowadło w spisku
Kształtują mnie od lat,
A jeśli nie pragnę zysku,
Zaliczam się do strat...?
Więc boli mnie istnienie
Na co dzień i od święta,
Niemoc rzuca wyzwanie
Szydzi, urąga, nęka...
Czyż znieść mam stanie się wodą
Puszczoną na cudzy młyn,
Jak nie stać się bierną trzodą
Jak sny wprowadzić w czyn...?
Jak nie popaść w ślepy zaułek,
Jak nie zbłądzić we mgle,
Jak ujrzeć świat tak W OGÓLE
I jak zmylić nie dać się...?
Nie chcę uznać pokornie,
Że jestem wymiernym przedmiotem,
Wbrew wszystkim, tępo, upornie
Wykuwam własne "Ja", własne "teraz" oraz własne "potem"...
...By wziąwszy pod uwagę
Całokształt przypadłości,
Wytyczyć własną drogę
Dopuścić się ufności...
By nagle wyższy cel odnaleźć,
...Uśpionej wyraz dać ocenie,
By świetną rolę móc odstawić
Na wielkiej świata scenie...
Aby się ujawniły
Głęboko w nas pogrzebane,
Pierwotne skale ocen
Wybory wciąż niedokonane...
Aby skosztować smak życia
Z nieupodlonej strony,
By samostanowić o sobie
By ziemskie obalać trony...
Aby odnaleźć niezmienny
Własny punkt odniesienia,
Pragnę większej szczerości
I zwracam się do sumienia...
By ostateczną miarę
Dla wszystkich spraw ludzkich wymarzyć,
By posiąść ją subiektywnie
By wszystko nią móc odważyć...
By ująć syntetycznie
Wszelkie przejawy bytu,
I ku Całości się zwrócić
Bez błędu i bez niedosytu...
Aby nie być narzędziem,
Sił zwodnych, sił fałszywych,
Aby wygłosić orędzie
Dla zmarłych i dla żywych...

By pojednanie stron ogłosić
I krzywd wszelkich odpuszczenie,
By raz krzyknąć że już dosyć!
Że jest jedno ludzkie plemię...

Nadal pożądam szczerości
I pragnę zwrócenia uwagi,
I tobie, i całej ludzkości
Że Cesarz jest przecież nagi...
Co ludzkie niech będzie uznane
I nasza słabość i siła,
Wszelka konwencja niech pęknie
I niech powstanie Duch-gigant...
Niech czasu nam dłużej nie kradną
Kwestie problemów bytowych,
Niechaj nam troski przyziemne
Nie zaprzątają wciąż głowy...
Znajdźmy czas na ogólne,
Szersze spojrzenie na wszystko,
I ustawicznie próbujmy
Wyjść z ram i nie latać nisko...
A kiedy szczerość nastanie,
Wśród swoich jak i wśród innych,
Wówczas nastąpi zjednanie
I sprawiedliwych i winnych...
Kiedy raz okrzykniemy
Co wspólne, co dane nam wszystkim,
Z pewnością wnet przestaniemy
Figowym zasłaniać się listkiem...
Potrzeba nam będzie szczerości
I samokrytycznej oceny,
Gdyż bez ich prostej mądrości
Głębiej w upadku grzęźniemy...
Nadal nie wiemy jak sprostać
Odwiecznej prawdzie w sumieniu,
Że czas przeobraża nam postać
Ku szczęściu lub ku zniewoleniu...
Szczerość nam łatwo wykaże
Że z samokoncepcją błędną,
Taki świat tkamy ze zdarzeń
Co zda się potwierdzać jej sedno...
Szczerość wyjawi niezbicie
Żeśmy przystali zgubnie,
Na żywot w kompromisie
Gdzie głowy nie trzyma się dumnie...
To właśnie dzięki szczerości
Powszechnej, lub sam na sam z sobą,
Dostrzec ci wolno wartości
I stać się ludzką osobą...
Wiem, że się w końcu wyłoni
Wszechocen wspólna nam skala,
Autorytetów zewnętrznych
Nie szukam lecz je obalam...
A kiedy powraca zwątpienie
I gorycz ludzkiej niemocy,
Pragnę pamiętać niezmiennie
Że dzień znów nastaje po nocy...
Pragnę powszechnej szczerości
Pragę jej jak zbawienia,
Pragnę ludzkiej Ludzkości
Zbratania i zrozumienia...


[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Autor]
 
Copyright © 1997 - 2017 by Andrzej Wodzianicki
Email us at aw@cmncore.org