BEZ KOKONU
powstań, podejdź bliżej, nie odwracaj się plecami do losu,
porzuć tematy zastępcze, nie uciekaj i nie chowaj się już dłużej,
spójrz życiu prosto w twarz...
ucieczka conajwyżej odroczy to co nieuchronne,
zmierz się z ostatecznym wymiarem wszechrzeczy,
skonfrontuj najczarniejszy scenariusz,
nie chowaj głowy w piasek...
twoje zmagania są na próżno, bitwa była z góry przegrana,
ośmiel się zerknąć ukradkiem w przytłaczający ogrom Niewiadomej,
brak ci podstaw ku czemukolwiek - prócz kaprysu przypadku...
oto wieczna wątpliwość, rozdzierający dualizm we wszystkim co napotykasz,
wiedz, że nie sposób aby dowieść twoje przypuszczenia,
drżyj, stojąc niepewnie przed łaską i niełaską losu...
uporaj się z uporczywą względnością wszelkich prawd,
znaj jakiś mały i jak bezsilny wobec praw, które cię określają,
odczuj swoją samotność, patrząc w bezkres czasu i przestrzeni...
pamiętaj jak przelotne jest wszsytko co tworzysz,
któregoś dnia zajrzy ci w oczy Śmierć, całkiem z bliska -
i zdławi za gardło, czyś gotów czy nie... oto twój jedyny pewnik...
potem ruszaj dalej, bo innej drogi nie ma,
brak miary, brak wzoru... a wszytkie wybory otwarte...
brak drogowskazów, gwarancji... a wokół ciemność, mrok...
jedynie wątły płomyk Intuicji za przewodnika,
i tylko Ufność, gdy stąpasz omacku,
spójrz do Wewnątrz, tam znajdziesz drugą stronę dualizmu...
znajdź tam swoją Siłę poprzez słabości,
znajdź tam własną Prawdę poprzez niewiedzę wszelkich innych spraw,
znajdź tam Niewyczerpalność, oddając raz po raz wszystko aż do dna,
tam, po drugiej stronie trwogi - odkryj żeś Niezniszczalny...
masz przyswoić tę sprzeczność - ach, cóż za surrealizm...
zaprzecz sprzeczności - bo w przciwienym razie
przeczysz jej oczywistej prawdzie...
śmiało postuluj pierwotną harmonię, jednię leżącą u podnóża...
najpierw jest jedność - aby mogła być dwoistość
zachwyć sie jednoczesnym Bytem i Niebytem,
oto zbawienie od wszelkich rozterek, od jedynek i zer...
już dłużej nie wybieraj z pośród podsuniętych opcji - twórz własne
już dłużej nie szukaj wartości - ustanawiaj te które płyną z ciebie
już dłużej nie drepcz po wydeptanych ścieżkach - tnij gączsz pod własne drogi
nie czyń już kompromisów... nie musisz... oto łono Absolutu...
istnienie jest ci dane, przyjmij je, boś tego godzien
jesteś prawowitym dzieckiem Wszechświata,
jesteś u siebie, masz tu pełne prawa...
świętuj każdy moment, bądź Panem Losu,
kości rzucone, właśnie się toczą... bądź wolny... sobą bądź...
![]()
![]()
![]()
Copyright © 1997 - 2008 by Andrzej Wodzianicki Email us at Feedback@cmncore.org