[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]


WALKA O BYT I CO JESZCZE?


Zdawałoby się, że przydatność cywilizacji sprowadza się do jej zdolności aby wytworzyć takie warunki, w których zaspokajanie potrzeb ciała przestałoby być wyłącznym bądź głównym zajęciem. Należałoby mniemać, że dzięki swojemu rozumowi i umiejętnościom, cywilizowany człowiek powinien na tyle usprawnić wykonywanie czynności wymuszonych przez fizjologiczną naturę własnego ciała, by w większej mierze móc oddać się wszelkim celom pozostałym, obranym świadomie i dowolnie.

Tymczasem, nasza współczesna cywilizacja, mimo swych wielu niemałych osiągnięć wciąż odmawia nam należnego poczucia, że możemy liczyć na zaspokojenie podstawowych, koniecznych do utrzymania się przy życiu potrzeb. Nadal towarzyszą nam prymitywne obawy o przetrwanie i nadal stanowią główny napęd naszych poczynań.

Jesteśmy przygwożdżeni przez realia bytu - żmudne, uciążliwe, czasochłonne czynności z których składa się nasza codzienna egzystencja. Nasze organizmy mają wieczne potrzeby i zmuszeni jesteśmy je zaspokajać. Bez względu na to czego byśmy sobie nie życzyli, wymogi naszych ciał wymuszają na nas swe priorytety.

Musimy jeść, gasić pragnienie, umożliwiać spełnianie seksualnych potrzeb. Powoduje nami bezapelacyjny mus aby chronić ciało od bólu i uszkodzeń, by zabezpieczyć mu schronienie i odpoczynek, by utrzymać je przy zdrowiu. Zdecydowana większość naszych wysiłków jest podporządkowana tym właśnie nadrzędnym nakazom. Przykuwają one naszą uwagą, monopolizują nam czas i energię, wypełniają życie.

Na co dzień nie zastanawiamy się nad tym, chyba uznajemy to za nie wymagającą komentarza oczywistość. W dalszej perspektywie starzejemy się i umieramy, tracimy ciało któremu służyliśmy. Nie różnimy się pod tym względem od zwierząt. One też hołdują niepodważalnej imperatywie przetrwania.

Rozumiem, że jesteśmy obdarzeni, a być może obarczeni, fizyczną formą. Wiem, że pociąga to za sobą konieczność liczenia się z jej wymogami. Jasna jest dla mnie pierwszoplanowość zabiegów aby podtrzymywać i usprawniać biologicznie usankcjonowaną, fizyczną samo-zachowawczość, by optymalizować organiczne przetrwanie. Żyjemy przecież w potencjalnym zagrożeniu i jesteśmy zmuszeni kierować myśli i wysiłki ku praktycznej stronie egzystencji.

Nasze umysły posiadają jedynie pewien ograniczony zasób dostępnych im na przestrzeni życia energii i czasu. Ich gro jest przykute przez obiektywne, od nas niezależne konieczności bytowe. Jedynie ich znikoma reszta pozostaje do naszej dyspozycji.

Jeżeli jednak zrezygnujemy z tej reszty, jeśli całkowicie i bezgranicznie oddamy się działaniom na rzecz roszczeń biologii, czyż nadal możemy szczycić się człowieczeństwem? Czym jest nasze człowieczeństwo jeśli nie tym właśnie ułamkiem naszej natury, który postuluje wartości wyższe, wywodzące się z naszych immanentnych czeluści, nie zabarwione żadnymi zewnętrznymi okolicznościami? Kim tak naprawdę chcemy być?


[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]

 
Copyright © 1997 - 2017 by Andrzej Wodzianicki
Email us at aw@cmncore.org