[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]


CENTRUM UKŁADU


Uwięzieni w klatce zachodniej cywilizacji, świetnie znamy świat, ale nie mamy pojęcia jakie w nim sami zajmujemy miejsce.  Racjonalna myśl obiektywna pozwala nam rozumieć wszystko, prócz świadomości, którą tak naprawdę jesteśmy w rzeczy samej.

Wiemy na przykład, że zewnętrzne bodźce docierają do naszych organów zmysłowych, te zaś przekładają je na sygnały, które w skomplikowany sposób zostają przetwarzane w mózgu.  W synapsy pomiędzy neuronami wlewają się neuroprzekaźniki, co powoduje odpowiednie impulsy nerwowe, umożliwiające organizmowi wykonywanie prawidłowych reakcji.  Prawidłowe reakcje zaś umożliwiają przetrwanie jednostek a dalej całych gatunków.

W porządku, z tym, że świadomość w tym w ogóle nie musi uczestniczyć.  W podobny sposób może działać maszyna czy też robot. Zgodnie z tym schematem odpowiednie reakcje i prawidłowe zachowania mogą zachodzić, podczas gdy nas jako świadomych podmiotów może wcale nie być!

Nauka nie jest w stanie wykazać, że jakaś fizyczna struktura czy też proces jest tym samym co jakieś subiektywne doznanie.  Luźna korelacja to jeszcze nie identyczność.  To również nie przyczynowość, choć nawet zakładając przyczynowość można by się długo spierać o to co tu przyczyną a co skutkiem.

Istnieje domniemanie, że mózg i świadomość są w jakiś sposób powiązane.  Na pewno tak jest, z tym, że nauka w żaden sposób nie jest w stanie tej tezy uściślić i zademonstrować.  Są to bowiem rzeczy tak całkowicie jakościowo różne, że wymykają się próbom poddania ich wspólnym kryteriom analizy.  I nigdy do tego nie dojdzie z tego prostego  względu, że to co subiektywne nie daje się mierzyć, ważyć i porównywać, a nauka żadnymi innymi metodami nie rozporządza.  Fenomen świadomości, a więc cała sfera subiektywnej manifestacji bytu, okazuje się więc niespójny z nauką i nauka milczy o nim.

Dzisiejsza materialistyczna myśl naukowa domyślnie neguje świadomość. Nawet spreparowano nam behawioryzm, czyli całą szkołę psychologii opartą na negowaniu świadomości.  Według behawioryzmu badać można tylko bodźce i zachowanie, podczas gdy świadomość to niedostępna czarna skrzynka, która jako taka nie jest obiektem zainteresowania.  A świadomość to przecież pierwszoplanowość odczuć każdej jednostki ludzkiej, czyli wszelka duchowość.  Tego pomijać nie można.

Współczesny człowiek, próbując sobie sklecić w głowie obraz świata, zaczyna od atomów i materii.   Nie wie jednak, że tak czyniąc sam na zawsze pozostanie poza nawiasem własnej interpretacji.

Byłoby lepiej, gdyby zaczynał od siebie samego, jako subiektywnej podstawy dla wszelkich ustaleń.  Do atomów doszedłby i tak, choć prawdopodobnie nie budowałby bomby atomowej.  Jednakże, nigdy by nie zapominał, że wszelkie struktury zewnętrzne stanowią w ostateczności pewną podkategorie doznań świadomych.  Nie czułby też potrzeby, aby szukać uzasadnień dla świadomości w kategoriach materii.  To tylko prosta zmiana punktu wyjściowego.

Tak jak utrzymywano przed Kopernikiem, wiedziałby, że jako świadome podmioty, to właśnie ludzie powinni pozostawać w centrum zainteresowania, a ich sfera subiektywnych doznań byłaby dla niego wartością najwyższą.

Stanowiłoby to uznanie duchowej natury człowieka jako atrybutu określającego go pierwotnie i zasadniczo - tyle, że już na kulistej Ziemi i bez zbędnych dogmatów religijnych.



[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]
 
Copyright © 1997 - 2017 by Andrzej Wodzianicki
Email us at aw@cmncore.org