2010-2014
[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]


OD A DO ZET

3 lutego, 2013

 

Kiedyś, w czasach prehistorycznych, żyłeś w naturalnym świecie, w którym wszystko było połączone i ewoluowało wspólnie. Dlatego każda rzecz podtrzymywała i potwierdzała wrodzoną ci intuicję. Byliśmy wówczas wkomponowani w otaczający nas świat.

Utrzymywałaś się przy życiu dzięki własnym wysiłkom i umiejętnościom. Mogłeś polować, łowić ryby, hodować zwierzęta, uprawiać ziemię lub trudnić się zbieractwem. Budowałeś własne chaty, szałasy, wsie oraz miasta. Sam tworzyłeś własne narzędzia, broń i odzież. Sam ustanawiałeś własne wartości i zasady.

Nie podlegałeś rządom, sądom, firmom ani koncernom. Wszystko produkowałeś samodzielnie - wraz z rodziną, sąsiadami lub pobliskim plemieniem.

Taka współpraca łączyła nas - byliśmy współzależni. Ci którzy współpracują w ważnych celach, tworzą między sobą niezłomną więź. Są gotowi na wszystko, aby bronić i wspierać się wzajemnie.

Jako jednostka, przyswajałeś różne umiejętności. Z czasem doskonaliłeś je i stawałeś się ekspertem. Osiągałeś pewność siebie i byłeś doceniany przez innych. Gdy masz pewność siebie oraz poczucie bezpieczeństwa, wówczas stajesz się altruistyczny - to rzecz naturalna. Na starość wspierała cię rodzina oraz społeczność. Ty zaś nadal służyłeś im swoją wiedzą i doświadczeniami.

Dzieci nie izolowano od ciebie i nie indoktrynowano. Po prostu towarzyszyły ci i obserwowały cię, dorastając. W ten sposób przyswajały twoje umiejętności, wartości i przekonania. Z czasem, już jako dorosłe, kontynuowały swój dalszy rozwój samodzielnie. W ten oto sposób, wolny, spontaniczny rozwój kultury odbywał się w oparciu o potwierdzone tradycjami ponadczasowe prawdy.

Dostępna nam historia to najwyżej ostatnich dziesięć tysięcy lat, choć jako gatunek homo sapiens trwamy już od przeszło miliona. Mimo że współcześnie spreparowana mentalność każe nam uznawać prehistoryczne czasy za odległy prymitywizm, to jednak owa najdłuższa, najbardziej stabilna i przebogata era ludzkiego rozwoju wytworzyła naszą dojrzałość w oparciu o naturalne warunki.

 

*            *            *

 

Historycznie potwierdzona próba aby dokonać podziału ludzkiego gatunku odbyła się po raz pierwszy w Sumerze i w Babilonie. Pewne bardziej spójne i zorganizowane grupy zaczęły doskonalić konkurencyjność i specjalizować się w dominowaniu reszty społeczeństw. Z czasem zgromadziły w tym celu wiele doświadczeń. W ten oto sposób powstały elity, odizolowane od reszty ludzkości.

Zasada była prosta: podsuwa się ludziom pewne oferty, stanowiące dla nich doraźne korzyści, ale za cenę długotrwałych zobowiązań. Na tym polegają pożyczki i zadłużenia, czyli lichwa. W ten sposób elity zniewalają krótkowzroczne masy. Chwilowa uciecha przeradza się wkrótce w trwałe uzależnienie. Okazuję się, że spłaty zadłużeń nie są w pełni do wykonania, wobec czego trwają i powtarzają się wielokrotnie.

Aby egzekwować pożyczki, powstaje więc pieniądz oraz prawo. Elity wprowadzają żelazne zasady, aby nikomu nie umarzać zaciągniętych zobowiązań. Wywoływane w ten sposób ludzkie tragedie nie odgrywają dla nich żadnej roli. Dlatego elity wręcz odżegnują się od reszty człowieczeństwa. Choć początkowo nie afiszują się tym, uważają się za całkiem odrębny (wybrany!) gatunek. Mają się za nadludzi a innych traktują jako podludzi. Poprzez tysiąclecia ich rody izolują się genetycznie od wszystkich pozostałych.

Aby umocnić i utrwalić swoją szczególną rolę, konsekwentnie odprawiają swoje tajne, okultystyczne rytuały. Zaś swoje doświadczenia oraz wypracowane metody przekazują potajemnie dalszym pokoleniom. Bogacą się na wielką skalę i sprytnie zarządzają zgromadzonymi zasobami. W ten sposób pogłębiają swoje wpływy. We własnych interesach kierują rozwojem społeczeństw. Początkowo kryją się, lecz z czasem, po ustanowieniu ogromnej przewagi, przedstawiają się światu jako absolutni władcy, a nawet bogowie. Na tym właśnie polega satanizm.

Tak było w Mezopotamii jak i również w Egipcie, gdzie elity stały się szczególnie wpływowe. Prezentowały się społeczeństwu jako kapłani, czyli posłannicy bogów. Dysponując zniewolonym narodem, wznosili sobie piramidy.

Gdy cywilizacja upada, elity potrafią się zakonspirować i przenieść gdzie indziej. Dlatego powstały z czasem w Europie wyrafinowane państwa, takie jak starożytna Grecja oraz Rzym.

Opuszczający Egipt Izraelici również posiadali starożytną strukturę społeczną. Zanim jednak rozproszyli się po świecie, ich uprzywilejowane elity odrzuciły przykazania Mojżesza i zaczęły czcić złotego cielca.

 

*            *            *

 

Potęga SYSTEMU starożytnych elit trwała do czasu Chrystusa. Chrystus przekazał światu zupełnie odmienne wartości: Bóg nie występuje na ziemi jako despotyczny władca, lecz jest w niebie. Jest więc istotą najbardziej esencjonalną w całym wszechświecie. Człowiek zaś to syn Boga, czyli jego część. Wszyscy jesteśmy wobec tego jednym i tym samym, w odniesieniu od uniwersalnego wszechwymiaru. No a skoro tak, to należy utożsamiać się z jednym i tym samym, oraz wybaczać sobie wzajemnie. Mamy miłować Boga ponad wszystko, zaś swoich bliźnich (resztę ludzkości) tak jak i samych siebie.

To po prostu uświadomienie czym jesteśmy z perspektywy szerszego wymiaru jako istoty duchowe. Każdy posiada własną, indywidualną świadomość, czyli duszę. A więc każdy doznaje tego samego typu odczucia - radości jak i cierpienia. Jest to najbardziej istotny element naszego bytu. Dlatego należy uznać, że stanowi on najwyższą wartość.

Elity oczywiście nie mogły tego zaakceptować. Uznając wspólną, międzyludzką więź, musiałyby zrezygnować z manipulacji dokonywanych na rzecz własnych przywilejów. Dlatego też ukrzyżowały Chrystusa.

On zaś własnym przykładem zademonstrował, że wynika z tego dla oprawców upokorzenie a nie zwycięstwo. Identyfikując się z boskością człowiek nie musi podporządkowywać się żadnym naciskom. W imię przekonań potrafi ponieść nawet śmierć i męczeństwo, co nie stanowi klęski, lecz tryumf nad fizycznym ograniczeniem.

Nauki Chrystusa to radykalna rewolucja dla ludzkości. Zamiast konkurować i walczyć ze wszystkimi dla dosiebnych zysków i krótkowzrocznych korzyści, mamy się z nimi jednoczyć i miłować ich w imię łączącej nas wspólnoty, czyli w imię Boga. A skoro tak, to nie służymy już więcej elitom, które potrafią nas dominować jedynie ze względu na naszą chciwość i zwierzęce instynkty.

Chrystusowe wartości zostały ochoczo przyjęte przez większość społeczeństw uciemiężanych poprzez elity. Chrześcijanie odrzucili odwieczne manipulacje - i wkrótce upadł Rzym. Powstał Kościół Katolicki, który miedzy innymi zakazał lichwiarstwo - ustalił, że nie wolno pobierać odsetek za pożyczki. Zaś starożytne elity ponownie zakamuflowały się i weszły w podziemia.

 

*            *            *

 

W początkach XII wieku powstał w Europie Zakon Templariuszy, Rycerzy Chrystusa. Był on oficjalnie podporządkowany papiestwu, jako że chrześcijaństwo stanowiło wówczas najwyższy autorytet.

Templariusze, czyli ubodzy chrystusowi rycerze, mieli jednak za kulisami tajne, wcale nie ubogie i nie chrystusowe elity, których wielkim przywilejem była nadana im przez papiestwo ponadnarodowa autonomia.

Pod pretekstem ochrony pielgrzymów udających się do Ziemi Świętej, Templariusze szukali starożytnych sekretów, które udało im się odnaleźć w Jerozolimie. Prawdopodobnie były to reguły i przepisy co do pradawnych dominacji społeczeństw, o istnieniu których ktoś ich musiał wtajemniczyć.

Wkrótce potem zakon templariuszy zaczął udzielać finansowe usługi i rozwinął się na wielka skalę. Stał się przebogaty jako pierwszy ponadnarodowy koncern, ustanawiający bankowość oraz uprawiający lichwiarstwo. Zaczął poważnie zadłużać Europę i zagrażać nawet Kościołowi.

Po niecałych dwu stuleciach, papież rozwiązał zakon Templariuszy, zaś Filip IV, zadłużony przez nich francuski król, rozprawił się z nimi na dobre. Zaaresztował i wykończył wielu elitarnych templariuszy, ale oczywiście nie wszystkich.

Pozostali prędko wkroczyli w podziemia. Część ich zakonu ukryła się w Alpach, zaś druga część przeniosła się flotą do Anglii. Z czasem przekształcili się w masonerię.

No a dziś mamy dominujące świat centralne banki, powstałe właśnie w Anglii i w alpejskiej Szwajcarii. Elity ustanowiły je za pomocą masonów, czyli byłych templariuszy. Dzięki temu masoni wodzą dziś za nos wszystkie tzw. kraje zachodnie, a nawet i wiele innych.

Pierwszego maja 1776 roku, Adam Weishaupt, niemiecki Żyd, entuzjasta piramidalnego systemu Egiptu, przedstawił masonom wymyślny plan, opracowany na podstawie starożytnych przekazań, poprzez który cały świat ma zostać podporządkowany masonerii.

Plan ten to rozbicie i ujarzmienie suwerennych społeczeństw poprzez skryte manipulowanie ich od wewnątrz. Polega on głównie na przekupstwie, szantażowaniu i wciąganiu w seksualne kompromisy najbardziej wpływowych aktywistów, na przechwytywaniu i przyswajaniu najzdolniejszych studentów, oraz na dominowaniu publicznych opinii poprzez media.

Masoneria przyjęła ów plan i wsparła go finansowo. Powstał wówczas Zakon Iluminatów, którego celem jest konsekwentna realizacja owego planu.

W 1789 roku masoni odegrali się wreszcie na francuskiej dynastii. Została tam podstępnie wywołana krwawa rewolucja, która wykończyła monarchię oraz dwa miliony ludności. Z czasem zostały również utrącone wszystkie europejskie królestwa, za wyjątkiem monarchii brytyjskiego imperium, gdzie akurat gnieżdżą się starodawne masońskie elity.

Namnożyły się również dalsze, mistrzowsko wywoływane rewolucje oraz wojny światowe, finansowane przez centralne banki. W ten oto sposób zbliżamy się krok po kroku coraz bliżej do Nowego Porządku Świata, czyli do totalitarnego globalizmu.

 

*            *            *

 

Współczesna cywilizacja zdaje się być imponująca. Nie służy ona jednak ludzkości lecz wręcz przeciwnie, uzależnia ją - i w ten sposób służy globalistom.

Pieniądz, czyli główna broń globalistów, jest w gruncie rzeczy czymś bezwartościowym. Stanowi tylko umowną reprezentację wartości, tak jak każdy kupon. Tyle że umiejętne wprowadzanie pieniędzy w obieg umożliwia rozwój gospodarczy, podczas gdy ich wycofywanie powoduje gospodarczy zastój, czyli kryzys.

Dlatego prawdziwie niezależny rząd powinien sam tworzyć i emitować pieniądze - w odpowiedniej proporcji, w zależności od potrzeb własnej gospodarki. Niestety, takich rządów już nie ma - tylko centralne banki posiadają dziś ów monopol.

Prezydent Stanów Zjednoczonych, John F. Kennedy był ostatnim, który zamierzał wprowadzać amerykańskie dolary w obieg poprzez rząd, zamiast zadłużać swój kraj wobec globalistów pożyczkami od centralnego banku, Federal Reserve. Cóż, skończył tak samo jak Abraham Lincoln, który swego czasu też wprowadzał w obieg własną walutę, tzw. banknoty 'greenbacks'.

Wszystkie rządy są obecnie podporządkowane ponadnarodowym elitom, które udzielają im wytwarzane z niczego papierkowe lub elektroniczne pożyczki - za spłaty z odsetkami, oczywiście. I tylko w ten oto sposób pieniądz wchodzi w obieg.

W obiegu może więc być tylko pewna ilość pieniędzy, powiedzmy iks miliardów. Z tym, że z czasem będzie należało spłacić bankom o np. 15% więcej. No, a skoro tych 15-u % brakuje w obiegu, trzeba więc będzie zaciągnąć następną pożyczkę i zobowiązać się do spłaty dalszych odsetek.

Stanowi to oczywiście absurd, bo na dłuższą metę wynikają z tego tylko coraz to głębsze zadłużenia. Niemniej, krótkowzroczne rządy tak robią, bo im zależy przede wszystkim na tym, aby za ich kadencji mógł się odbywać gospodarczy rozwój. Po upływie kadencji członkowie demokratycznych rządów odchodzą, jednakże naród nadal musi spłacać zaciągnięte przez nich długi.

Aby następny rząd mógł zaciągnąć dalsze pożyczki, stare długi muszą być spłacane. W tym celu pobierane są od społeczeństw ciągłe podatki. A skoro zadłużenie wciąż wzrasta, podatki również wzrastają z czasem.

Globaliści zaś świetnie wiedzą, że w końcu przejmą w ten sposób wszelkie dobra, w zamian za papierki które dla nas drukują. Wówczas nastąpi oczekiwany przez nich globalny komunizm, lecz w międzyczasie nadal trwa fikcyjna, zachodnia demokracja.

 

*            *            *

 

Skoro są wieloletnie doświadczenia ekonomiczne, pogłębianie wiedzy, rozwój nauki i techniki, stopa życiowa powinna wobec tego wzrastać równomiernie. Szczególnie zaś w ostatnich dekadach, od kiedy weszła w życie cyfrowa elektronika. Był to ogromny przełom dzięki któremu powstały komputery, wielokrotnie usprawniające wydajność gospodarczą oraz wszelkiego rodzaju produkcje.

Powinien był powstać proporcjonalny spadek cen, wzrost stabilności gospodarczej, powszechny dobrobyt oraz bezpieczeństwo dla wszystkich warstw społecznych. Tymczasem jest wręcz odwrotnie. Wbrew wszechstronnym technologicznym postępom oraz przemysłowym ulepszeniom, jeżą się jednak kryzysy i pogłębiają ekonomiczne zagrożenia dla społeczeństw. Choć SYSTEM jest przemożny i przebogaty, ludzie łatwo popadają w ubóstwo i bezdomność.

Cóż, finansowy SYSTEM to ogromna hydra z wieloma mackami. Każda macka to firma lub korporacja. Czy chodzi im głównie o pieniądze? To fakt, że tak jest na wielu szczeblach, ale nie na samym szczycie.

Elity które dominują świat poprzez centralne banki, to ukryta władza centralna, posiadająca ekskluzywny monopol na emitowanie pieniędzy. Im zależy wyłącznie na osiąganiu i pogłębianiu absolutnej władzy, zaś pieniądz to dla nich nic więcej jak narzędzie w tym celu. To oni ustanawiają wstępne warunki, do których należy się dostosowywać aby się móc wzbogacać. Zaś dostosowanie się do owych warunków narzuca społeczeństwom pewne stany psychiczne - i to jest właśnie prawdziwy cel ze strony elit.

Społeczeństwa stają się dlatego coraz bardziej krótkowzroczne. Tracą ideały oraz własną wizję co do natury rzeczywistości. Obchodzi je tylko to co mają pod samym nosem. Nie postrzegają szerszej perspektywy, a więc nie potrafią porównywać ani oceniać zachodzących zmian. Po prostu przyswajają wpajane pod publiczkę slogany i frazesy. Reagują machinalnie na doraźne bodźce, czyli na kij i marchewkę.

Wydaje się im, że to zwykły, naturalny stan, nie wiedząc, że ich psychika jest celowo kreowana przez wyrafinowanych speców, odgórnie definiujących warunki w społecznych środowiskach.

Wbrew błędnym domysłom, selektywne inwestycje elit nie są czynione wyłącznie dla profitów, lecz głównie dla kontroli społecznej mentalności. Byt określa świadomość - tak wykrzykiwali kiedyś komuniści, zaś wytrawni kapitaliści świetnie wiedzą o tej opcji i wprowadzają ją w życie od dawna pociągając w tym celu za sznurki.

 

*            *            *

 

Wszystkie rzekomo niezależne, wolnorynkowe firmy mogą prosperować i odnosić sukcesy wyłącznie wtedy, gdy zdołają podporządkować się wytycznym podsuwanym im poprzez agentów centralnych banków. W przeciwnym bowiem razie nie otrzymują pożyczek, tracą udziałowców i wkrótce plajtują.

Dlatego własnej, niezależnej firmy nie zrealizujesz - owszem, możesz ją otworzyć, ale jeśli nie podporządkujesz jej całkowicie SYSTEMOWI, to bardzo szybko upadnie. Dziś w Polsce wytyczne SYSTEMU są delikatnie podsuwane firmom przez amerykańską kancelarię prawną, Miller Canfield. Bez tego ani rusz.

Ha trudno, skoro tak, to chętnie pracujesz dla firm, które zechcą cię zatrudnić. To zrozumiałe - one ci płacą, podczas gdy samodzielnie nie potrafiłbyś utrzymać się przy życiu. No, a skoro tak, to kłaniasz im się w pas i robisz co ci każą. Przymykasz oczy i nie zastanawiasz się jakie wynikają z tego konsekwencje. W ten oto sposób, wspierasz i wspomagasz globalistyczny SYSTEM - nie zdając sobie sprawy, że przy okazji sam podrzynasz sobie gardło.

Będąc zatrudniony, cały czas masz wewnętrzne poczucie niepewności i zagrożenia, choć możliwe, że wmawiasz sobie, że tak nie jest. Nawet jeśli posiadasz wspaniałą pracę, to nie dowierzasz swoim współpracownikom i nie ufasz im, a szczególnie już na wyższym szczeblu danej firmy. Ci którzy pracują z tobą od lat z mnóstwem uśmieszków i uprzejmych komplementów mogą w każdej chwili wsadzić ci nóż w plecy. W komercyjnych firmach króluje przecież skryta konkurencyjność a nie wspólnota.

Nawet jeśli jesteś zamożny to i tak masz zaszczutą psychikę - bo warunki które ją kształtują u wasali SYSTEMU są determinowane poprzez SYSTEM. Wpojone ci obawy i paniki powodują, że nie identyfikujesz się z nikim, nikomu nie ufasz ani nie współczujesz. Dlatego zarówno w przenośni jak i wręcz dosłownie można twierdzić, że w ten oto sposób sataniści posiedli twoją duszę.

Byłoby w porządku gdybyś pracował sam dla siebie, lub wraz z partnerami dla wspólnych celów. Natomiast skoro pracujesz dla innych, to JUŻ jesteś NIEWOLNIKIEM - podczas prywatnej rozmowy każdy rabin chętnie ci to potwierdzi.

 

*            *            *

 

Wydawanie pieniędzy zależy od reklam oraz od mody ustanawianej poprzez media. SYSTEM z czasem usposabia konsumentów tak aby czynili odpowiednie wydatki. Produkty akceptowane kiedyś tylko z ciekawości, stają się dziś niezbędne. Społeczeństwo przyzwyczaja się do nich, choć nie potrafi wytwarzać ich samodzielnie. Dlatego wciąż potrzebuje więcej pieniędzy i staje się coraz to bardziej uzależnione.

Choć mało kto o tym wie, w owym rzekomo wolnym rynku są dostępne tylko takie produkty które zaaprobowały elity. Są one ulepszane w taki sposób, aby kupować je częściej i dostosowywać się do nich. Np., komputery, telefony i samochody które kiedyś nam po prostu służyły, są dziś tak 'udoskonalane' aby można nas było coraz lepiej śledzić i szpiegować. Dzięki temu SYSTEM zna nasze myśli, zamiary oraz nasz każdy krok.

Tak rozproszkowane, pozbawione koordynacji oraz własnych zasad społeczeństwa są wręcz idealnie podatne odgórnym manipulacjom. Zaś światowa finansjera konsekwentnie podsyca wszystkie wiodące ku temu mechanizmy.

Tylko krótkowzroczna chciwość lub strach mają nami powodować, podczas gdy globalistyczne elity czynią dalekosiężne plany co do społecznych przemian na wielką skalę. Są to plany Illuminatów, czyli te same które nie tak dawno realizowali finansowani przez nich komuniści.

A więc, chodzi im o rozbijanie zdolności aby utrzymywać się samodzielnie, o utrącanie religii, rodzin i poczucia narodowej tożsamości. Przeróżne, wyrafinowane taktyki są dziś stosowane w tych celach. Na przykład nagonki medialne, propagowanie feminizmu i homoseksualizmu, wyśmiewanie i poniżanie tradycji, rozdzielanie pokoleń i skłócanie płci.

Obecna cywilizacja to nie to samo co naturalny świat w którym wyewoluowaliśmy. Lekarstwa, szczepionki oraz w żywność zawierają dziś trujące chemikalia. Chodzi o wywoływanie otępienia, bezpłodności oraz wczesnej wymieralności, zaraz po przejściu na emeryturę. Według elit światowa populacja ma być zredukowana o 93% (patrz: kamienie przewodne, Georgia USA (Georgia Guidestones)). Możemy temu zapobiec tylko poprzez odpowiednie działania jako zorganizowana wspólnota.

 



[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]

 

Copyright © 1997 - 2017 by Andrzej Wodzianicki
Refleksje i komentarze prosimy przesyłać tu: aw@cmncore.org