2010-2014
[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]


OT, CO NAJWAŻNIEJSZE

2 lipca, 2012

 

Rodzisz się i wkrótce poznajesz swoją mamę, smoczka, kołyskę i nocniczek. I to jest twój cały świat w danym czasie. Z czasem poznajesz jednak swój domek, sąsiadów i podwórko. Potem pojawia się szkoła, koledzy oraz szersza okolica. Rośniesz i dojrzewasz. Wpajasz naukę, pogłębiasz wiedzę, dowiadujesz się o Ziemi, o układzie słonecznym i o galaktykach. W ten oto sposób stopniowo poszerzasz zasięg swojego poznania. I tak już jest, aż do starości.

Ciągle jednak uznajesz za rzeczywistość tylko swój najbliższy, znany ci doraźnie wymiar. Jedynie na nim się koncentrujesz, a więc domyślnie negujesz wszystko pozostałe. Choć nowe warstwy poznania raz po raz poszerzają twoją perspektywę, to jednak za każdym razem wydaje ci się, że akurat właśnie teraz poznałeś już ostateczną CAŁOŚĆ.

Jeśli zaś jesteś jednym z nielicznych, trzeźwo myślących wyjątków, to któregoś razu uświadamiasz sobie, że CAŁOŚCI nie znasz - i że za życia nie poznasz jej i tak. Zaś wszystko to co poznajesz, to tylko pewien niewymierny fragment, osadzony w WYMIARZE NIEZNANYM, który stanowi czynnik najbardziej trwały i stabilny, warunkujący wszelkie dostępne ci przejawy rzeczywistości.

Wynika z tego radykalna przemiana. Choć nadal musisz funkcjonować w wymiarze lokalnym, to jednak zaczynasz uznawać wymiar najszerszy, czyli NIEZNANY, za ostateczny układ odniesienia. W ten sposób stajesz się prawdziwie wolny, bo żadne empirie już nie ograniczają dostępnych ci potencjałów.

Nikt nie jest już w stanie narzucać ci żadnych dogmatów, bo świetnie wiesz, że wszelkie wstępne hipotezy są jednakowo prawdopodobne, a więc całkowicie równorzędne. Możesz dlatego czynić własne projekcje i zmierzać po swojemu do bezkompromisowych, szczytnych ideałów. I to cię uskrzydla. W ten oto sposób stajesz się prawdziwym sobą.

Gdybyś żył samotnie, jak pustelnik, bez ustanku koncentrując się na granicach poznania i wnikając w najbardziej esencjonalne aspekty rzeczywistości, wówczas bardzo szybko uznałbyś wymiar nieznany za Boga, czyli za nadrzędny czynnik, zawierający nieskończone potencjały.

Jednakże, byt pustelnika nie jest dla nas obecnie praktyczny. Wszyscy rodzimy się i żyjemy w społecznych środowiskach. To fakt, że panujące tam konwencje wciągają nas w sprawy postronne i opóźniają nasz indywidualny rozwój. Taki wstęp jest jednak koniecznością, abyśmy mogli żyć w łonie natury. Dlatego tradycyjne, spontanicznie powstałe kultury to naturalny etap przygotowujący nas do osiągnięcia duchowej samorealizacji.

 

Zupełnie inaczej jest w odgórnie zarządzanych totalitarnych reżimach, których kulminacyjnym przejawem jest skryta, choć dominująca nas dziś dogłębnie światowa finansjera, dążąca do GLOBALIZMU, czyli do absolutnej władzy nad światem. Jej celem jest pełna dominacja oraz całkowite ujarzmienie ludzkości. Mamy po prostu stać się jej posłusznymi robotami.

Dlatego wszelkie samoczynnie powstałe społeczne struktury mają upaść. Przede wszystkim rodziny, narody i religie. Mamy być niepewni jutra jako wyizolowane, zagubione wśród mas jednostki. Mamy nikomu nie ufać i być podporządkowani jedynie hierarchiom władz.

Z tego względu globalistyczne elity usilnie utrącają powstałe na przestrzeni wieków tradycje, szczególnie zaś te, w których duchowe wartości odgrywają istotną rolę. Dlatego też, między innymi, bezustannie czynią przeróżne medialne nagonki poniżające i oczerniające Polskę, która w porównaniu z reszta Europy nadal posiada silną, rodzimą kulturę.

Pod pretekstem protegowania rzekomego indywidualizmu, służący globalistom szczekacze podjudzają cię abyś sprzeciwiał się rodzinom i pluł na odwiecznie uznawane wartości. Nie, nie chodzi im o indywidualizm. Chodzi o coś wręcz odwrotnego!

Skoro tracisz poczucie narodowej tożsamości, nie jesteś już w stanie jednoczyć się ze swoim ludem ani działać w interesie wspólnoty. Stajesz się wyizolowany, wymieszany z ludźmi o innych językach, tradycjach i kulturach, z którymi nie możesz porozumiewać się jasno i jednoznacznie. Rządzi tobą już tylko krótkowzroczność oraz dosiebna odruchowość. Stajesz się więc szczególnie podatny manipulacjom establishmentu.

 

Globaliści świetnie o tym wiedzą. Dorodnym tego przykładem są Stany Zjednoczone, powstałe jako zlepek przeróżnych kultur. Elity wychwalają tam pluralizm i od lat pozwalają na masowe przypływy różnych imigrantów, aby stosunkowo młoda, niezbyt zdefiniowana amerykańska kultura nie mogła okrzepnąć i nabrać własnego charakteru.

Gloryfikuje się tam również tzw. 'cultural reinvention' czyli 'ponowne odnajdywanie się społeczności'. W ten sposób społeczeństwo ma odrzucać ustalone rytuały i raz po raz zmieniać swoje samo-definicje, w myśl sugestii podsuwanych mu poprzez media.

Tzw. amerykański 'melting pot', czyli asymilacyjna mieszanka społeczna, ma rzekomo stanowić same superlatywy jej składowych kultur.

W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Amerykanie są wyjątkowo powierzchowni. Pozwalają omamiać się mediom, bo brak im własnego rozeznania. Wgryzają się w niezliczone detale, lecz brakuje im wspólnej wizji co do spraw ogólnych.

Ich społeczeństwo jest całkowicie zdominowane przez finansjerę oraz korporacje. Polegają na "ekspertach" i "profesjonalistach" co do najprostszych nawet rzeczy. O świecie nie wiedzą prawie nic.

Właśnie dlatego, że w końcu ich nie wiele obchodzi, bardzo jest im łatwo wpajać w podświadomość historyczne fałszerstwa. Przyswajają je biernie i bezwiednie, bo zwracają uwagę tylko na dwa nadrzędne priorytety: zdobywanie pieniędzy (śmiertelnie poważna, skryta, bezkompromisowa konkurencyjność) oraz uciechy i zabawy. A więc znów chleb i igrzyska. Czyż to naprawdę przypadek?

Amerykański, pseudo-demokratyczny rząd może dlatego bezkarnie robić co chce, nawet atakować inne kraje. Prawie nikt w Stanach nie reaguje z sensem na odgórnie wprowadzane przemiany. Żywiołowe, krótkowzroczne reakcje mas bardzo szybko obumierają, zaś podporządkowane światowym elitom amerykańskie rządy nadal realizują globalistyczne dyrektywy i konsekwentnie wspierają Izrael.

Globaliści chcą, aby tak samo było i u was. Dlatego następną fazą wprowadzania globalizmu było stworzenie Socjalistycznego Związku Stanów Zjednoczonych Europy, a więc sowiecko-amerykańskiego hybryda, którym obecnie jest UE. Raz jeszcze kłania się heglowska dialektyka.

 

Najwyższy czas się przebudzić i przepędzić globalistyczne pasożyty. Polska powinna świecić tu przykładem dla reszty Europy. Jeśli w odpowiedniej chwili weźmiemy się za to "jak jeden mąż", z głębokim przekonaniem i poświęceniem, to pozostałe narody podążą za nami tak jak było za Solidarności - i zmiotą globalistów won z naszego globu! I TO WŁAŚNIE JEST NAJWAŻNIEJSZE!

 



[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]

 

Copyright © 1997 - 2017 by Andrzej Wodzianicki
Refleksje i komentarze prosimy przesyłać tu: aw@cmncore.org