2010-2014
[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]


ŚWIAT POZA KURNIKIEM

6 lutego, 2012

 

Jeśli nie podlegasz indoktrynacji, to sposób w jaki rozumiesz rzeczywistość nie wynika z żadnych odgórnie wpajanych ci tez, lecz z twoich własnych, bezpośrednich doznań.

Rzeczywistość to nic więcej jak twój odbiór rzeczywistości. Są więc kształty, kolory, dźwięki, zapachy, smaki, oraz odczucia własnego ciała. Stanowią one pierwotne i niezaprzeczalne pewniki.

Zaś ich przejawy to podstawa dla dalszych interpretacji, czyli dla drugorzędnych, mniej pewnych wniosków co do warunkujących je przyczyn. W ten oto wtórny sposób powstaje w świadomości system pojęć.

Pojęcia o tym co nas otacza tuż obok to prawie to samo co doznania pierwotne. Własną chatkę znasz więc dlatego niemal równie dobrze jak i swój własny nos.

Natomiast pojęcia o tym co dalej, stają się coraz bardziej niepewne i wątpliwe. Dlatego to co wiesz np. o historii Australii, to już najwyżej tylko wyrywkowe fragmenty.

Czym dalej w las, tym mniejsza weryfikowalność empirii. Czym mniejsza weryfikowalność, tym szersza gama możliwych prawdopodobieństw. Dlatego mechanika kwantowa lub parametry galaktyk to ogromne spektra niewykluczonych, choć niepotwierdzalnych teorii. Zaś jeszcze dalej, tam gdzie poznanie już nie sięga, jest tylko pełna niewiedza, a więc nieskończony potencjał równorzędnych opcji.

Każdy kto polega na własnym poznaniu zadaje sobie oczywiście sprawę, że poznanie KAŻDEGO z nas jest zawsze skończone. Bez względu na to, czy nasza wiedza jest nikła czy też niesłychanie rozbudowana, w pewnym punkcie po prostu rozpływa się w niezgłębionym zewnętrznym oraz wewnętrznym wymiarze.

To co znamy lokalnie, to tylko fragment uniwersalnego spektrum. Owe spektrum wkracza na pewnym szczeblu w nasze poznanie, ciągnie się w nim na pewnym odcinku a następnie znów zanika. Znane nam byty są bo są, ale ich wstępne podstawy oraz dalsze konsekwencje są nam całkiem niedostępne, poza pewną granicą.

Wymiar nieznany to obiektywne podwaliny wymiaru lokalnego. To wspólny mianownik, wobec którego wszelka dostępna nam wiedza jest zawsze względna i hipotetyczna. Stanowi on czynnik, dzięki któremu wszystkie tezy o rzeczywistości jako takiej są absolutnie ekwiwalentne.

W odniesieniu doń, każdy empiryczny fakt, każde prawo czy reguła, to przejaw lokalnych uwarunkowań, który na szerszym szczeblu może być nie tylko zneutralizowany, lecz nawet zastąpiony wręcz diametralnym przeciwieństwem. Ze względu na poznawcze ograniczenie, po prostu nie da się ustalić co konkretnie stanowi byt najbardziej pierwotny i samoistny a co z kolei wymaga bardziej elementarnych podstaw.

W obliczu tej ostatecznej randomizacji wszyscy jesteśmy równi oraz jednakowo uprawnieni od wysuwania dowolnych domniemań co do podwalin tego co znamy. Rzecz więc w tym, aby umieć się indywidualnie ustosunkować co do tej najszerszej, dostępnej nam prawdy, zawierającej nieskończone potencjały.

 

Pojmując brak kryteriów co do ostatecznych obiektywnych ustaleń, możesz czynić własne ustalenia, obierając dowolne aksjomaty, wypływające z wewnętrznych, subiektywnych czeluści twojej świadomości.

Rozumiejąc, że jedyną nadrzędną regułą jest brak dostępnych nam nadrzędnych reguł, możesz tworzyć własną rzeczywistość, jako równoprawną wraz z wszelkimi innymi.

W ludzkim gatunku NIE MA więc mędrców ani znawców, którzy znaliby prawdę ostateczną. Zaś maksymalnie zaawansowany stopień ludzkiej wiedzy to sakralny kontakt z NIEWIADOMĄ, oraz znajomość wynikającego z Niej wachlarza potencjałów.

 

Niestety, hodowane dziś w społecznych ryzach człowiekowate tabuny przyswajają odgórnie narzucane im dogmaty, zamiast polegać na własnym poznaniu. A że zbiór podsuwanych im pojęć nie opiera się na odbiorze bezpośrednich doznań, dlatego owe ludziki bezwiednie wykreślają się z wizji obiektywnego świata, w który wierzą. W ten sposób, jako istoty świadome dokonują samonegacji.

Krańcowa głupota to jednak kult nauki. Naukowcy oraz ich czołobitni adoratorzy wspierają hierarchię autorytetów ustanowioną w odniesieniu do pewnych wybiórczych aspektów lokalnego bytu. Wpajając się w liczne szczegóły, pomijają jednocześnie szerszą perspektywę. Popadają w krótkowzroczność, zatracając wizję odnośnie szerszego całokształtu. Nie dostrzegają granicy poznania i nie są w stanie ustosunkować się do wymiaru poza nią. Negują go i uznają za zberezeństwo, co do którego trzeba tylko uparcie milczeć. Nie wysuwają nosa poza dopuszczony im lokalny fragment i wiszą w nim pokracznie.

Nauka oczywiście poszerza wiedzę w dostępnym nam wymiarze lokalnym, z tym, że jej wyznawcy przyjmują arbitralne ujęcia jako święte i wyłączne prawdy. Jeden z wielu, przypadkowy zbieg okoliczności, który warunkuje nasz lokalny byt, stanowi dla nich niezmienne, uniwersalne prawa: grawitacja, termodynamika, F=ma, E=mc2, abrakadabra, itp. Tutejszy kurnik to dla kurzych móżdżków jedyny i nieodwracalny absolut.

 



[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]

 

Copyright © 1997 - 2017 by Andrzej Wodzianicki
Refleksje i komentarze prosimy przesyłać tu: aw@cmncore.org