2004-2009
[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]


FILOZOFY, FILOZOFIARY I FILOZOFIĄTKA

 

Wszystkie pierwotne empiria, które uznajemy za źródłowe dla epistemologii i wszystkie konkretne wnioski, które z nich rzekomo wynikają, to jedynie punkt w czasoprzestrzeni.

Znamy więc tylko jeden punkt, czyli nie znamy nic ostatecznego. Oznacza to, że największy nawet zakres ludzkiej wiedzy na przestrzeni cywilizacyjnie najdłuższego czasu jest i tak co najwyżej punktem w odniesieniu do nieznanego nam dalszego wymiaru, stanowiącego warunki wstępne, umożliwiające istnienie świata dostępnego naszemu poznaniu.

Świat (czyli rzeczywistość) przejawia się nam jako coś co jest nam po prostu dane, a jest jaki jest z przyczyn odgórnych i nieznanych. Dlaczego jest tak a tak, nikt nie może orzec. Równie dobrze mogłoby być zupełnie inaczej - a jak bardzo inaczej, wychodzi poza granice wyobraźni. Czyli dostępny nam wycinek rzeczywistości jest warunkowany czymś, co musi go poprzedzać, choć pozostaje nam niedostępne.

To, że w naszym zakątku wszechświata, w danym nam czasie jest jak jest, nie oznacza wcale, że tak być musi zawsze i wszędzie. Fakt, że rzeczywistość manifestuje się nam w pewien określony sposób, nie czyni koniecznie owych konkretnych manifestacji uniwersalnymi ani wiecznie trwałymi.

Można więc twierdzić, że otaczający nas lokalny świat być może wskazuje jego całkowitą odwrotność istniejącą gdzieś w innej części wszechświata.

Plus i minus wykluczają się wzajemnie w tym samym miejscu i czasie, lecz jednocześnie warunkują się w komplementarnych, równoważących się domenach.

Jedynie pary wzajemnie negujących się przeciwieństw mają prawo istnieć i trwać. A więc, jeśli +A, to koniecznie również -A gdzie indziej.

Matematycznie, wartość rzeczywistości w sensie najbardziej trwałym, to relacja pomiędzy tym co znamy oraz tym czego nie znamy. Bez względu na to jak wiele znamy, skoro relacja zawsze zawiera pewną niewiadomą, jej ostateczna wartość jest wiecznie nieokreślona.

Porównanie z niewiadomą to porównanie z jakąś wartością z wachlarza wartości rozpościerających się od pozytywnej nieskończoności do negatywnej, co wyczerpuje ich cały możliwy zasób. Wynikiem końcowym takiej relacji może być tylko bezradnie niemy znak zapytania.

Jakości jakich doświadczamy poprzez obcowanie z naszym otoczeniem, świadczą o pewnej uniwersalnej prawdzie, cechującej pierwotną całość istnienia jak i każdy jego lokalny przejaw. Powstaje jednak pytanie w jakim stopniu? W naszym powszechnym, acz prymitywnym wyobrażeniu owa cecha musi być konkretna i namacalna, podczas gdy w rzeczy samej jest ona nieskończenie abstrakcyjna i niepodważalna.

Oznacza to, że na dalszą metę NIE WIEMY NIC, choć możliwe jest absolutnie wszystko. Niczego konkretnego nie da się stwierdzić o ostatecznym wymiarze bytu, ani niczego kategorycznie wykluczyć, bo nie ma ograniczeń co do tego, jakie postacie mogą przybierać pary wzajemnie warunkujących się przeciwieństw. Jest ich nieskończoność, a więc wystarczająca ilość by zapełnić wieczność nieustannie ewoluującymi jakościami.

Wszelkie wielce naukowe olśnienia czy też mozolne dedukcje, to odsuwanie na drugi plan zasadniczych, nierozstrzygalnych pytań o podwaliny, a zarazem o ostateczny charakter rzeczywistości.

Oznacza to, że wszystkie ludzkie tezy i twierdzenia są co najwyżej niesłychanie warunkowe, oraz stosowne zaledwie dla potrzeb bliżej nieokreślonego wymiaru "TU I TERAZ".

 



[Home]  [Poprzednia]  [Piętro wyżej]  [Następna]

 

Copyright © 1997 - 2017 by Andrzej Wodzianicki
Refleksje i komentarze prosimy przesyłać tu: aw@cmncore.org